Komentarze pomeczowe: Nico Lelli
MECZ: "Myślę, że to był mecz, w którym zasłużyliśmy na coś więcej, biorąc pod uwagę stworzone okazje. Pierwszą połowę rozegraliśmy pod pełną kontrolą aż do momentu, gdy zdobyliśmy bramkę na 1:0. W pierwszych minutach drugiej części trochę cierpieliśmy przez zmianę nastawienia Scandicci, zespołu bardzo dobrze zorganizowanego i przygotowanego fizycznie. Po stałym fragmencie gry znaleźli wyrównanie, a potem spotkanie wróciło do obrazu z pierwszej połowy. Z pewnością mogliśmy być bardziej skuteczni, bo stworzyliśmy kolejne sytuacje".
Jeśli podobają Ci się nasze treści i chcesz wesprzeć ich dalszy rozwój, zapraszamy do postawienia wirtualnej kawy na BuyCoffee! Twoje wsparcie pomaga nam tworzyć więcej ciekawych materiałów, a każda wpłata to dodatkowa motywacja i możliwość rozwijania portalu. Dziękujemy za każdą złotówkę!
POCZĄTEK DRUGIEJ POŁOWY: "Pod względem mentalnym, kiedy prowadzisz, musisz umieć zatrzymać impet przeciwnika. Szczerze mówiąc, boisko nie było łatwe, nie sądzę, że miało nawet 60 metrów długości – a pressing rywali sprawił nam problemy".
TOSINI: "Poczuł lekki uraz i musiał zejść z boiska".
KONTRY RYWALI: "Te, które się zdarzyły, nie stworzyły nam większego zagrożenia. Jasne, nasz styl gry sprawia, że coś tam można dopuścić przy kontrach, czego zwykle nie ma, gdy bronisz w niskim bloku ustawioną obroną. To po prostu element wpisany w założenia trenera".
ZMIANA NARDIEGO: "To była decyzja mająca na celu poprawę gry zespołu i próbę wygrania meczu, tak jak zawsze stara się robić trener".
STRACONY GOL: "Czasami trzeba docenić rywala. Myślę, że Valentini zdobył już dwucyfrową liczbę bramek w karierze po stałych fragmentach, wykonując wyskok tak jak dziś. To ogromny atut Scandicci, nie zawsze trzeba od razu podkreślać nasze błędy".
POWRÓT BELLAZZINIEGO: "Trener jest dla nas wielkim punktem odniesienia, jego powrót na ławkę jest ważny. My, sztab, staraliśmy się dać z siebie wszystko, ale jego obecność będzie dodatkową siłą, którą drużyna zyska".